Z dumą zamieszczamy poniżej słowa pana profesora Kazimierza Ożoga, który od samego początku jest orędownikiem spotkań gwarowych, a także chętnie wspiera je swoim autorytetem i dobrym słowem. W związku IX edycją „Gwar-Kam” Pan Profesor przesłał nam nie tylko garść  językowych dywagacji w temacie owego spotkania ( a był nim jarmark), ale także  wyrazy uznania, za które, Panie Profesorze, serdecznie dziękujemy!

 


Kazimierz Ożóg

Człowiek – język – targ

 

 

Najserdeczniej dziękuję - w imieniu własnym i żony Danuty - za zaproszenie do Kamienia na kolejną imprezę kulturalną związaną z mową gwarową. Wszystkie spotkania są nam bardzo bliskie, podziwiamy kolejne edycje, cieszymy się z występów młodzieży, z pracy nauczycieli, z zaangażowania władzy gminnej i wielu mieszkańców Kamienia – wszyscy trudzą się po to, aby ocalić od zapomnienia skarby naszej lokalnej kultury, dobra zaklęte w słowach, w prostych rytuałach dnia codziennego, wreszcie w naszej gwarze. Jest to wspaniała inicjatywa, godna pochwały. Gratulujemy pomysłów i ich realizacji.


Człowiek od zarania swych dziejów posiada niezwykły dar, jakim jest język. Każda znana nam z historii wspólnota ludzka się nim posługuje. Język (ludzka mowa) jako system znaków służących do porozumiewania się ludzi jest tą przestrzenią, w której zaczyna się i rozwija każda kultura i cywilizacja. Także i nasza grupa etniczna, zwana Lasowiakami, zamieszkująca od wieków środek Puszczy Sandomierskiej, wytworzyła gwarową odmianę języka polskiego. Ta odmiana dla wielu mieszkańców Kamienia, Górna, Łowiska i wielu innych miejscowości jest bardzo bliska, bo to język naszego dzieciństwa i młodości. Każda gwara jest skarbnicą słów, które określają dawną kulturę.

Człowiek jest istotą społeczną, żyje w grupach, mniejszych czy większych, ale każdej grupie ludzkiej mamy zjawisko, które nazywa się handlem; określa ono wymianę dóbr materialnych, znaczy:  kupno, sprzedaż, targowanie się. W historii Polski wielką rolę handlową spełniały miasta, które miały przywileje odbywania targów. Każda wieś w Polsce ma swoje miasto, a powiedzenie jadę do miasta czyidę do miasta jednoznacznie bez wymieniania nazwy to miasto określa. W mieście ważny był targ, zwany w naszej gwarze jarmakiem. Ten jarmak był dla społeczności wiejskiej bardzo istotny, można bowiem było na nim kupić – sprzedać wiele wyrobów, ale ważniejsza chyba była funkcja społeczna, integrująca wspólnotę, a także rozrywkowa (ludyczna), na jarmaku uczestnicy cieszyli się, że oderwali się od codziennych czynności, że byli w mieście, że spotykali wielu ludzi. Dawniej ludzie „siedzieli” nawet całe życie w jednej wsi, a jarmak był wyjściem do świata. Powstało nawet określenie czasownikowe, funkcjonujące do dnia dzisiejszego jarmacyć znaczy `uczestniczyć w jarmarku`. Jeszcze dziś można usłyszeć zdanie: w środę my jarmacyły.

Odczytajmy znaczenia słów związanych z handlem i targiem. Zobaczymy, jak wiele jest tu słów niemieckich. Dawni Polacy zapożyczali te słowa z języka niemieckiego, gdyż od Niemców przejmowaliśmy wiele sposobów handlowania.

Handel pochodzi od niemieckiego słowa oznaczającego rękę Hand. Zatem handel związany był z ręcznym wydzielaniem towaru i z zapłatą z ręki do ręki. Od tego wyrazu mamy jeszcze słowa handlować, handlarz (handlorz).

Zapłata, płacić to wyrazy polskie, dobrze odzwierciedlają one początki handlu. Najpierw była to wymiana. Często coś wymieniano na płaty sukna. Od tych płatów pochodzi słowo płacić, które znaczyło dawniej `dawać za coś płaty sukna`.

Pieniądze – mają źródło w wyrazie niemieckim pfenning, wyraz ten oznaczał `monetę z kruszcu, głównie srebra bądź złota`. Przez wiek dziewiętnasty w naszych gwarach było słowo grajcary (kupiułbym, ale ni mom grajcarów). Była to moneta austriacka, a nasze wsi były w tym zaborze. Grajcar to zniekształcona forma od Kreuzer. Moneta ta miała na jednej stronie krzyż, czyli Kreuz.

Jarmark, w naszych gwarach powszechny jarmak też jest słowem niemieckim. Jest to złożenie Jahrmarkt co się tłumaczy `roczny targ`. W niektórych miastach jarmark odbywał się tylko raz w roku.

Natomiast targ to stary wyraz polski. Łączony jest z czasownikiem targać. Kiedy dawniej coś sprzedawano, to oddzielano część od całości, targając, szarpiąc. Targ należał do mowy pańskiej i dał czasownik używany powszechnie w gwarach targować się `ustalić cenę, negocjować zapłatę`. Także wyraz targowica używany jest na wsi i oznacza miejsce, gdzie odbywa się targ. W języku literackim, po pańsku mówi się rynek.

Kram jest słowem niemieckim, znaczyło ono `prymitywna budę, w której są towary na sprzedaż`. Podobnie i stragan to słowo niemieckie.

Zwracam uwagę na wyraz chylo (chylo za co?) `ile to kosztuje?`. Ta rytualna formuła często rozpoczynała targowanie się. Należało ono do ważnych aspektów jarmarku. Bez targowania nie wypadało niczego kupować. Sprzedający zachwalał swój towar, podbijając jego cenę, zaś kupujący starał się wykazać, że cena musi być niższa, bo towar ma liczne wady.

Wyrazy związane z handlem zostawiły też ślad w języku w postaci zwrotów frazeologicznych, np. kupować kota w worku, kupić coś za ciężkie pieniądze, coś nie jest warte złamanego szeląga.

 

Na zakończenie, gratuluję raz jeszcze wspaniałego pomysłu IX już Spotkania z Mową Gwarową. Cieszę się, że to bezcenne dziedzictwo każdej wspólnoty regionalnej, jaką jest gwara, jest tu, w Kamieniu, kultywowane wraz z całym bogactwem dawnej kultury materialnej i duchowej. Język jest tym dobrem, które najsilniej łączy pokolenia Polaków.

 

                                                                                         Danuta i Kazimierz Ożogowie